*mirror, mirror on the wall
who's the most stupid of them all?*
*

RICHIE czyli JA czyli KRÓL BRWI
(TAK, JESTEM KRÓLEM. I NIE MOJA WINA, ŻE JEDYNA LASKA, KTÓRA CIĄGLE NA MNIE LECI TO SIOSTRA WELLINGI)
* W drodze do Korei śnił mi się Marinus.
To był znak, żeby wywołać fałszywy alarm bombowy
i zmusić obsługę do lądowania. *
*

WELLINGA czyli KROWA czyli NACZELNY KOREAŃSKI GRZESZNIK
(NIE DAJCIE SIĘ ZWIEŚĆ TYM SŁODKIM OCZKOM)
* Wiecie ile ów matołek pamięta z nocy która zmieniła jego życie?
Nie? To ja wam powiem.
Pamięta wycieraczkę. I Tande. *
*

SEVI czyli GŁOS ROZSĄDKU czyli PATRZY NA MNIE TAK JAK NA TYM ZDJĘCIU
( JEST WSPANIAŁY, IDEALNY I ŻONATY. ALE MUSICIE PRZYZNAĆ, ŻE BRWI MA NIECO MDŁE)
* Kocham go najbardziej na świecie.
Ale jednak kochałbym bardziej gdyby dał sobie wmówić, że cały kataklizm to wina Krafta.
Zamiast wtrącać bez powodu, że Krafta tam nie było. *
*

WANKI czyli ŻYRAFA czyli NIECH ON PRZESTANIE MNIE TULIĆ BEZ POWODU
( MOŻE GDYBY ZAPUŚCIŁ SOBIE WĄSA TO WYGLĄDAŁBY NIECO DOJRZALEJ)
* Kojarzycie jego minę, w momencie gdy angażuje się w coś mądrego?
Ja też nie.
Z pewnością jednak jest ona skrajnym przeciwieństwem tej,
z którą namówił Krafta do zorganizowania ślubu, bez wiedzy państwa młodych. *
*

KRAFT czyli SRAFCIU czyli BLIŻEJ NIEZIDENTYFIKOWANY GATUNEK GRYZONIA
(PRZEZ TYLE LAT NIE ZROBIŁEM MU KRZYWDY... GDZIE MÓJ POKOJOWY NOBEL?)
* Ochrzcił obrzydliwą, brudną gęś imieniem swojego najlepszego przyjaciela.
Czaicie to?
Zupełnie jakbym ja kupił hipopotama i nazwał go Severin! *
*

BEZWZGLĘDNY LUD PÓŁNOCY czyli NIE WARTO ZAPAMIĘTAĆ ICH NAZWISK.
(PRZYSIĘGAM NA ZDROWIE NAJDŁUŻSZEGO WŁOSKA W LEWEJ BRWI, ŻE NIE CHCIAŁEM ICH ZAPRASZAĆ NA TĄ IMPREZKĘ)
* Realni sprawcy koreańskiego upadku Wellingi.
I generalnie przyczyna wszystkich nieszczęść mojego życia.
Poza tymi które można zrzucić na Krafta. Albo na Marinusa. *
*

MICHI czyli MICHAELA KRAFT czyli UKOCHANA CÓRECZKA STEFANA
(BRUDZI, NISZCZY MEBLE I BIEGA Z CUDZĄ BIELIZNĄ W DZIOBIE)
* Wcześniej czy później dopnę swego i przerobię ją na pieczeń.
Z rodzynkami i winogronami.
Znacie jakieś dobre przepisy? *
*

DELFINKA czyli PAMIĄTKA Z KOREI
( JA PRZYWIOZŁEM SOBIE JEDYNIE PISZCZĄCEGO, GUMOWEGO WĘŻA Z LOTNISKA. ALE NIEKTÓRZY NIESTETY MUSZĄ NA SIŁĘ BYĆ ORYGINALNI)
* Nie pytajcie skąd się wzięła, bo nie pamięta tego nawet jej własny ojciec.
I ja wiem, że jest pół Australijką.
Ale spokojnie. I tak wynajdę sposób, żeby zmienić jej imię na Helga.
*

I INNE ISTOTY ŻYWE, KTÓRYCH ISTNIENIE PRZERZEDZA MI BRWI.
__________
Tego opowiadania nie należy traktować na poważnie.
Nie należy też zakładać, że pisałam je na trzeźwo
(choć niestety w sporym stopniu tak było).
Oby przypomniało mi, że fajnie być na blogspotach.
I że wreszcie muszę dokończyć rozdział w smutniejszych klimatach.
_________
Mam zapas, więc kolejne krótkie odcinki w piątek co dwa tygodnie.
_________
Dedykacja opowiadania dla tego, kogo obwiniam o jego powstanie <3
PS. Istnieje obawa, że niektóre fragmenty zrozumieją jedynie uczestnicy pewnych dziwnych rozmów xddddddd
*
RICHIE czyli JA czyli KRÓL BRWI
(TAK, JESTEM KRÓLEM. I NIE MOJA WINA, ŻE JEDYNA LASKA, KTÓRA CIĄGLE NA MNIE LECI TO SIOSTRA WELLINGI)
* W drodze do Korei śnił mi się Marinus.
To był znak, żeby wywołać fałszywy alarm bombowy
i zmusić obsługę do lądowania. *
*

WELLINGA czyli KROWA czyli NACZELNY KOREAŃSKI GRZESZNIK
(NIE DAJCIE SIĘ ZWIEŚĆ TYM SŁODKIM OCZKOM)
* Wiecie ile ów matołek pamięta z nocy która zmieniła jego życie?
Nie? To ja wam powiem.
Pamięta wycieraczkę. I Tande. *
*
SEVI czyli GŁOS ROZSĄDKU czyli PATRZY NA MNIE TAK JAK NA TYM ZDJĘCIU
( JEST WSPANIAŁY, IDEALNY I ŻONATY. ALE MUSICIE PRZYZNAĆ, ŻE BRWI MA NIECO MDŁE)
* Kocham go najbardziej na świecie.
Ale jednak kochałbym bardziej gdyby dał sobie wmówić, że cały kataklizm to wina Krafta.
Zamiast wtrącać bez powodu, że Krafta tam nie było. *
*

WANKI czyli ŻYRAFA czyli NIECH ON PRZESTANIE MNIE TULIĆ BEZ POWODU
( MOŻE GDYBY ZAPUŚCIŁ SOBIE WĄSA TO WYGLĄDAŁBY NIECO DOJRZALEJ)
* Kojarzycie jego minę, w momencie gdy angażuje się w coś mądrego?
Ja też nie.
Z pewnością jednak jest ona skrajnym przeciwieństwem tej,
z którą namówił Krafta do zorganizowania ślubu, bez wiedzy państwa młodych. *
*

KRAFT czyli SRAFCIU czyli BLIŻEJ NIEZIDENTYFIKOWANY GATUNEK GRYZONIA
(PRZEZ TYLE LAT NIE ZROBIŁEM MU KRZYWDY... GDZIE MÓJ POKOJOWY NOBEL?)
* Ochrzcił obrzydliwą, brudną gęś imieniem swojego najlepszego przyjaciela.
Czaicie to?
Zupełnie jakbym ja kupił hipopotama i nazwał go Severin! *
*

BEZWZGLĘDNY LUD PÓŁNOCY czyli NIE WARTO ZAPAMIĘTAĆ ICH NAZWISK.
(PRZYSIĘGAM NA ZDROWIE NAJDŁUŻSZEGO WŁOSKA W LEWEJ BRWI, ŻE NIE CHCIAŁEM ICH ZAPRASZAĆ NA TĄ IMPREZKĘ)
* Realni sprawcy koreańskiego upadku Wellingi.
I generalnie przyczyna wszystkich nieszczęść mojego życia.
Poza tymi które można zrzucić na Krafta. Albo na Marinusa. *
*

MICHI czyli MICHAELA KRAFT czyli UKOCHANA CÓRECZKA STEFANA
(BRUDZI, NISZCZY MEBLE I BIEGA Z CUDZĄ BIELIZNĄ W DZIOBIE)
* Wcześniej czy później dopnę swego i przerobię ją na pieczeń.
Z rodzynkami i winogronami.
Znacie jakieś dobre przepisy? *
*

DELFINKA czyli PAMIĄTKA Z KOREI
( JA PRZYWIOZŁEM SOBIE JEDYNIE PISZCZĄCEGO, GUMOWEGO WĘŻA Z LOTNISKA. ALE NIEKTÓRZY NIESTETY MUSZĄ NA SIŁĘ BYĆ ORYGINALNI)
* Nie pytajcie skąd się wzięła, bo nie pamięta tego nawet jej własny ojciec.
I ja wiem, że jest pół Australijką.
Ale spokojnie. I tak wynajdę sposób, żeby zmienić jej imię na Helga.
*

I INNE ISTOTY ŻYWE, KTÓRYCH ISTNIENIE PRZERZEDZA MI BRWI.
__________
Tego opowiadania nie należy traktować na poważnie.
Nie należy też zakładać, że pisałam je na trzeźwo
(choć niestety w sporym stopniu tak było).
Oby przypomniało mi, że fajnie być na blogspotach.
I że wreszcie muszę dokończyć rozdział w smutniejszych klimatach.
_________
Mam zapas, więc kolejne krótkie odcinki w piątek co dwa tygodnie.
_________
Dedykacja opowiadania dla tego, kogo obwiniam o jego powstanie <3
PS. Istnieje obawa, że niektóre fragmenty zrozumieją jedynie uczestnicy pewnych dziwnych rozmów xddddddd

XD
OdpowiedzUsuńUwielbiam ich :D
Dedykacja dla Forfusia? 😇
OdpowiedzUsuńOjejXDDDDDO tego potrzebowalam XD
OdpowiedzUsuńCZEKAM!! ! ! ! !!!